Żyją jak prawdziwi bohaterowie, proszą o pomoc jak zwykli ludzie

fot. archiwum
fot. archiwum

Barbara Łudzikowska wspólnie z mężem Sławomirem wychowuje dwójkę niepełnosprawnych dzieci z porażeniem mózgowym. Historię tej rodziny opisał „Tydzień w Koluszkach”.

– Pierwszy okres, gdy zdiagnozowano u Wojtka (półtoraroczny syn Państwa Łudzikowskich – przyp. red.) porażenie mózgowe, przepłaciłam załamaniem psychicznym. Trwało to 3-4 miesiące. Przełamanie się nadeszło w chwili, gdy siostra podrzuciła mi książkę „Nie marnuj swoich łez”, w której znalazłam przekaz, że tego rodzaju doświadczenia mają w sobie ukryty jakiś cel. Zrozumiałam, że Bóg chce w ten sposób nauczyć nas bezwarunkowej miłości. Właśnie tutaj na ziemi, bo po drugiej stronie życia, już takiej szansy nie dostaniemy. Pomimo tego pozytywnego przekazu wciąż czułam złość, i ogromny żal do Boga. Pytałam, dlaczego dołożył mi kolejny krzyż na plecy (dwanaście lat temu przyszedł na świat Maciej – najstarsze dziecko Państwa Łudzikowskich, również chore na porażenie mózgowe – przyp. red.) I choć zmagałam się z Nim na słowa, to wiedziałam, że innej drogi nie ma. W trudnych chwilach pomagał mi obraz papieża obejmującego krzyż, który wisi na ścianie domu parafialnego. Ja też tak obejmuję, tyle że aż dwa – opowiada Barbara Łudzikowska, w rozmowie z gazetą „Tydzień w Koluszkach”.

Bóg chce w ten sposób nauczyć nas bezwarunkowej miłości. Właśnie tutaj na ziemi, bo po drugiej stronie życia, już takiej szansy nie dostaniemy

I dodaje: – Obecnie pod względem psychicznym czuję się już dużo lepiej, zrozumiałam, że te moje dzieciaszki potrafią dostarczać również wiele radości. I że to właśnie nas Bóg wybrał do opieki nad nimi, bo oboje z mężem mamy po prostu wrodzoną wrażliwość na krzywdę bezbronnych dzieci. Gdy nieraz tak ze Sławkiem na nich patrzymy, jak się pięknie uśmiechają, to jesteśmy gotowi wszystko dla nich zrobić. Boję się tylko jednego, że w końcu zabraknie nam sił fizycznych do opieki nad nimi. Dlatego szukamy pomocy, by tych sił starczyło nam na jak najdłużej.

Rodzina szuka osoby, która dysponuje wolnym czasem (4-6 godzin dziennie) i chciałaby charytatywnie pomóc w codziennych obowiązkach domowych. Państwo Łudzikowscy mają jeszcze dziewięcioletnią córkę Marysię, która rozwija się bez zastrzeżeń.

– Moim marzeniem jest powołanie fundacji, która wspierałaby takie rodziny i powołała do życia ośrodek dla dzieci niepełnosprawnych – wyznaje Barbara Łudzikowska i prosi zarazem o kontakt wszystkie osoby zainteresowane takim przedsięwzięciem.

Telefon kontaktowy: 608 845 001

Źródło: Tydzień w Koluszkach
Artykuł aktualizowany