Kontrola wewnętrzna w urzędzie. Błędy w naliczaniu opłat od wzrostu wartości nieruchomości

pieniądze, kasa

Prawie 90 zł za metr kwadr. warte są działki położone na Osiedlu Czarneckiego w Koluszkach zdaniem rzeczoznawcy wybranego przez Urząd Miejski. Dokonywał on wycen nieruchomości po to, by magistrat mógł ustalić wysokość opłaty adiacenckiej z tytułu wzrostu wartości działek spowodowanego budową kanalizacji sanitarnej. – To zdecydowanie zawyżone kwoty, nieadekwatne do rzeczywistej wartości rynkowej naszych działek – twierdzą mieszkańcy osiedla.

Ich zdaniem przygotowane przez rzeczoznawcę operaty szacunkowe zawierają także szereg błędów merytorycznych. – Rzeczoznawca wykonał je metodą „kopiuj – wklej”, ponieważ wszystkie są takie same. Niezależnie od tego, czy działki są małe czy duże, czy zabudowane czy niezabudowane, czy mają dostęp do mediów czy nie, zostały wycenione na taką samą kwotę za metr kwadratowy. Ponadto opłata adiacencka jest naliczana od wzrostu wartości działki, nie zawsze jednak wybudowanie kanalizacji powoduje taki wzrost – oburzają się mieszkańcy.

Według nich rzeczoznawca do porównania brał działki o zupełnie innym przeznaczeniu i cechach niż ich nieruchomości, przez co wyceny są nieprawidłowe (wycen dokonuje się metodą porównawczą, dlatego konieczna jest znajomość cen transakcyjnych nieruchomości podobnych do tych wycenianych). Dla przykładu do porównania dużych działek nawet powyżej 5 tys. metrów kwadr. wziął pod uwagę działkę o powierzchni zaledwie 16 metrów kwadr., uznając ją za… przeznaczoną do celów mieszkaniowych (w rzeczywistości znajduje się na niej przepompownia). Porównywał także działki położone w centrum miasta, na terenach o rozwiniętej zabudowie mieszkaniowej, z pełnym dostępem do mediów, z działkami znajdującymi się na peryferiach miasta.

Mieszkańcy wytknęli także rzeczoznawcy inne błędy: m.in. pomyłkę adresów wycenianych nieruchomości, niezgodne z rzeczywistością określenie dostępu niektórych działek do mediów, np. energii elektrycznej czy wody. Ponadto niektóre działki, zakwalifikowane przez rzeczoznawcę jako przeznaczone pod zabudowę jednorodzinną, w rzeczywistości znajdują się w strefie inwestycyjnej. – Poza tym twierdzi on, że położenie działek pod zabudowę mieszkaniową w pobliżu strefy ekonomicznej wpływa stymulująco na wzrost ich cen, podczas gdy jest dokładnie odwrotnie. Wystarczy przypomnieć protesty mieszkańców ul. Brzezińskiej w związku z budową ubojni drobiu, którzy podnosili, że ich działki stracą właśnie w ten sposób na wartości – mówią mieszkańcy Osiedla Czarneckiego.

Część osób zamieszkujących to osiedla po zapoznaniu się z dokumentacją wniosła więc uwagi do operatów szacunkowych przygotowanych na zlecenie Urzędu Miejskiego w Koluszkach. W odpowiedzi na ich pisma rzeczoznawca stwierdził, że operaty zostały wykonane zgodnie z obowiązującymi przepisami i nie ustosunkował się do konkretnych uwag. Mieszkańcy otrzymali jednakową odpowiedź.

Zebrali więc kilkadziesiąt podpisów pod pismem w tej sprawie, które złożyli w Urzędzie Miejskim. Kilkoro z nich udało się też na spotkanie z zastępcą burmistrza Krystyną Lewandowską. Podjęła się ona wyjaśnienia sprawy i obiecała zorganizować spotkanie z rzeczoznawcą w celu wyjaśnienia wątpliwości związanych z operatami. Spotkanie zostało zorganizowane, jednak informację o nim drogą telefoniczną otrzymał tylko jeden z mieszkańców i to w tym samym dniu, w którym je zaplanowano. Na spotkaniu nie było więc innych zainteresowanych osób.

Mimo to większość mieszkańców otrzymała decyzje adiacenckie nakazujące im dokonanie opłaty. Powołano się w nich na spotkanie z rzeczoznawcą, o którym większość z nich nie została poinformowana i na którym nie była obecna… – Urząd wydał decyzje na podstawie błędnie sporządzonych operatów. Urzędnicy spieszyli się, ponieważ w październiku mijał trzyletni termin, w którym muszą tego dokonać. Ale powinni przecież dopełnić wszelkich starań, by postępowanie było prowadzone prawidłowo. Tymczasem nie wzięli pod uwagę żadnych zastrzeżeń mieszkańców i nie wymusili na wybranym w przetargu rzeczoznawcy udzielenia konkretnych wyjaśnień w sprawie błędów w operatach ani też skorygowania ich przed wydaniem decyzji. A przecież został on wynajęty za pieniądze nas wszystkich – podkreślają mieszkańcy z Osiedla Czarneckiego.

Ci, którzy otrzymali decyzje adiacenckie bez uwzględnienia ich uwag, wnieśli odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które zajęło się już tą sprawą. – Urzędnicy wydali decyzje, nie wyjaśniając sprawy, a teraz to my musimy udowadniać, że zostało to zrobione z naruszeniem prawa. Jednak jeśli trzeba będzie, pójdziemy w tej sprawie także do sądu – deklarują mieszkańcy.

Złożyli oni także skargę na działania Urzędu Miejskiego w zakresie naliczania opłat adiacenckich do Rady Miejskiej w Koluszkach. Sprawą zajmie się Komisja Budżetu na posiedzeniu zaplanowanym na 22 listopada o godz. 14.

Również na skutek skarg mieszkańców w Urzędzie Miejskim została wszczęta wewnętrzna kontrola, która ma wyjaśnić nieprawidłowości przy naliczaniu opłat od wzrostu wartości nieruchomości.
– Dajmy sobie czas na wyjaśnienie sprawy – mówił burmistrz Waldemar Chałat podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej, komentując tę sprawę.

Udostępnij