Gmina nie zarobi milionów na wodzie! Wyjaśniamy sprawę budowy studni dla ubojni drobiu

15058752_1260591767325744_1125945488_n
Gmina planuje wybudować nowe studnie, z których wodę będzie czerpać ubojnia drobiu, na terenie Stacji Uzdatniania Wody przy ul. Polnej w Koluszkach.

#POLEMIKA

Żonglowanie kwotami rzędu 1,5 i 3 mln zł i mówienie o „gigantycznym zysku”, które pojawiło się w artykule zamieszczonym w urzędowym tygodniku, to manipulacja polegająca na próbie stworzenia wrażenia, że gmina tyle zarabia na wodzie. Po naszym artykule „Gmina wybuduje studnie dla ubojni drobiu”, który ukazał się w październikowym  numerze naszego miesięcznika, w tygodniku wydawanym przez burmistrza Koluszek opublikowano tekst oskarżający nas o kłamstwa i manipulacje. Przedstawiamy więc szerszy kontekst sytuacji dotyczącej budowy ubojni drobiu w Koluszkach i problemów z pozyskaniem koniecznej do funkcjonowania tego zakładu znacznej ilości wody. Opinię, kto kłamie i manipuluje, pozostawiamy Czytelnikom, mieszkańcom Koluszek, wierząc w ich inteligencję i zmysł samozachowawczy.

Kto sprzedaje wodę i czy może na tym zarabiać

Koluszkowskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej Sp. z o. o., które zarządza gminnymi wodociągami, prowadzi działalność w sferze użyteczności publicznej. Obowiązkiem gminy jest bowiem zaopatrywanie w wodę i odprowadzanie ścieków. Oznacza to, że działalność spółki, w której gmina ma 100% udziałów, nastawiona jest na zaspokajanie zbiorowych potrzeb społeczeństwa, a nie na zyski. Wpływy z tytułu sprzedaży wody powinny więc pokrywać koszty jej dostarczania. Spółka w zakresie swej działalności ma monopol, bo od nikogo innego nie możemy kupić wody.  Dlatego nie może windować cen i żerować na mieszkańcach. Woda jest przecież naszym wspólnym dobrem!

100 tys. zł zysku spółki komunalnej na nagrody

Jako spółka prawa handlowego KPGK może także świadczyć inne usługi, np. wykonywać komercyjnie przyłącza, i na tym zarabiać. Zyski przedsiębiorstwa nie są jednak oszałamiające, a bywały lata, że spółka wykazywała także straty. Tak było np. w roku 2011, kiedy KPGK miało prawie 500 tys. zł straty. Natomiast w 2010 r. zysk spółki został częściowo przeznaczony na pokrycie straty z roku poprzedniego (2009 r.), a częściowo (118 tys. zł) na nagrody dla pracowników, o czym burmistrz Waldemar Chałat nie poinformował Rady Miejskiej, a co zostało zauważone i wypomniane mu przez Regionalna Izbę Obrachunkową (organ nadzorujący finanse samorządów). W ostatnich latach łączny zysk KPGK wyniósł od 240 do 410 tys. zł (jest to zysk ze wszystkich form działalności, nie tylko ze sprzedaży wody).

Wpływy to nie to samo co zysk

Żonglowanie kwotami rzędu 1,5 i 3 mln zł i mówienie o „gigantycznym zysku”, które pojawiło się w artykule zamieszczonym w urzędowym tygodniku, to więc manipulacja polegająca na próbie stworzenia wrażenia, że gmina tyle zarabia na wodzie. Tymczasem są to wpływy, a nie zyski! To, że taka kwota wpłynie do kasy spółki gminnej, nie oznacza, że są to pieniądze „na czysto”. Spółka ma bowiem bardzo duże koszty – wynagrodzenia pracowników (warto zauważyć, jak rozrosła się administracja spółki od czasów jej powstania), amortyzacja, podatki i opłaty, energia i inne media, naprawa i odtwarzanie infrastruktury… Według informacji podanych na sesji Rady Miejskiej przez Mateusza Karwowskiego, doradcę burmistrza Koluszek i członka zarządu KPGK Sp. z o.o., koszty, czyli wydatki (a nie zyski!) związane z dostarczaniem wody wynoszą rocznie 2,7 mln zł, z odbiorem ścieków 2,15 mln zł, a z odbiorem wód deszczowych 600 tys. zł. Warto to porównać z kwotami podanymi w TwK i wyliczyć, ile KPGK może faktycznie zarobić…

Jeśli jednak rzeczywiście gmina zarabiałaby miliony na wodzie, to oznaczałoby to, że wykorzystuje ona swoją pozycję monopolisty, jeśli chodzi o sprzedaż wody, więc mieszkańcy powinni udać się do Urzędu Ochronny Konkurencji i Konsumentów, by ten wszczął postępowanie antymonopolowe…

Prezes KPGK Sp. z o.o.: „Każda nowa inwestycja wiąże się ze zwiększeniem kosztów utrzymania”

Autor artykułu zamieszczonego w urzędowym tygodniku stwierdził, że „przy tak gigantycznym odbiorze [przez SuperDrob, przy. red.] oznaczałoby to wielki spadek cen wody dla mieszkańców”. Potwierdził to także pracownik KPGK, który udzielił wywiadu w odpowiedzi na nasz wcześniejszy artykuł. Pojawia się więc pytanie: jak się mają te deklaracje o obniżce cen wody do rzeczywistości, bo doświadczenie pokazuje, że jest zupełnie odwrotnie? Na jakiej podstawie wyliczył to szeregowy pracownik KPGK oraz autor artykułu?

Przypomnijmy, że od maja br. w gminie Koluszki wzrosła cena wody i odprowadzania ścieków. Średnio w ciągu roku płacimy o 58,32 zł więcej. Tę podwyżkę prezes KPGK Sp. z o. o. Tomasz Szczegielniak tłumaczył podczas sesji Rady Miejskiej następująco: – Każda nowa inwestycja, modernizacja wiąże się ze zwiększeniem kosztów utrzymania. Koszty utrzymania natychmiast podnoszą się, czy budujemy sieć kanalizacji, przedszkole czy halę sportową. Poza tym, tak jak wszystko inne, tak również infrastruktura ulega technicznemu zużyciu i trzeba sukcesywnie ją odtwarzać (wypowiedź tę można odsłuchać, oglądając nagranie z marcowej sesji, przeczytać w nr. 13 (910) TwK oraz na stronie internetowej Urzędu Miejskiego).

Szeregowy pracownik udziela wywiadu na temat polityki finansowej firmy

Tym samym wypowiedź prezesa zaprzecza temu, co powiedział jego pracownik w wywiadzie! Jak zauważył prezes KPGK, po wybudowaniu studni, jak każdej infrastruktury, spółka gminna będzie ponosić koszty jej utrzymania, a potem naprawy  i odtwarzania. Nieprawdą jest więc, że budowa studni „zwraca się już po kilku miesiącach”, jak napisano w TwK. Zgodnie z tokiem myślenia prezesa KPGK oznacza ona podwyżkę cen wody, a nie ich obniżenie!

Po przeanalizowaniu wypowiedzi prezesa KPGK i jego pracownika nasuwa się więc kilka pytań. Czy prezes Szczegielniak wyciągnął konsekwencje wobec swojego podwładnego Andrzeja Kaźmierczaka, który udzielił wywiadu TwK i podał inne wyliczenia oraz ich uzasadnienie niż jego przełożony? Czy wywiad ten został udzielony za zgodą prezesa? Kto odpowiada za politykę spółki gminnej: zarząd czy pracownicy? Dlaczego ani prezes, który złożył oświadczenie, że zarządzana przez niego spółka dostarczy firmie SuperDrob brakującą ilość wody, ani nawet żaden z kierowników nie udzielił wywiadu redaktorowi naczelnemu TwK, tylko zrobił to szeregowy pracownik, o którym na podstawie artykułu nie wiadomo nawet, jaką funkcję pełni w przedsiębiorstwie (w tekście jest przecież mowa o tym, że redaktor udał się do kierownictwa spółki)? Dlaczego nikt z kierownictwa nie chciał firmować zawartych w artykule informacji swoim nazwiskiem?

Dlaczego gmina sama nie pochwaliła się, że obniży ceny wody?

Jeżeli, jak twierdzi się w TwK, sprzedaż wody dla SuperDrob to będzie „czysty gigantyczny zysk”, to dlaczego gmina nie pochwaliła się tym w wydawanym przez siebie piśmie jako pierwsza i nie poinformowała o tak dobrej nowinie mieszkańców? Zachęcamy więc do przedstawienia w kolejnych numerach kalkulacji pozwalającej w przyszłości obniżyć cenę wody dla mieszkańców. Póki co efekty pracy spółki gminnej w tym zakresie są dokładnie odwrotne…

SuperDrob miał być niezależny od sieci miejskiej

Jeśli chodzi o plany budowy gminnych studni, to owszem KPGK Sp. z o.o. przedstawiło je już wcześniej, ale wcześniej nie było mowy o tym, że firma SuperDrob będzie czerpała z nich wodę! Miały one służyć mieszkańcom, ponieważ zapewniano, że zwiększa się pobór i w okresach suszy jest on niewystarczający. Zarzekano się, zarówno w czasie spotkania z mieszkańcami, jak i na łamach urzędowego tygodnika, że ubojnia drobiu będzie mieć własną wodę: „Zakład ten będzie całkowicie niezależny od sieci miejskiej, ponieważ wodę będzie czerpał ze swojego własnego ujęcia, które pobuduje za własne środki na terenie strefy ekonomicznej” – można było przeczytać w nr. 13 (910) TwK. Takie informacje zawierał także Raport oddziaływania na środowisko przygotowany na zlecenie inwestora. W trakcie budowy studni przez inwestora okazało się jednak, że firmie SuperDrob nie uda się uzyskać zakładanej ilości wody z własnych ujęć – zabrakło 62 ze 150 m3/godz. (41 proc.). Bez wymaganej ilości wody zakład nie mógłby funkcjonować. Wtedy gmina, przy pomocy swojej spółki, zadeklarowała, że dostarczy firmie brakującą ilość wody.

Kto poniesie konsekwencje, gdy gmina nie dostarczy wody dla ubojni?

W tej sytuacji pojawia się pytanie, czy wystarczy wody dla mieszkańców gminy, którym miały służyć nowo budowane studnie (warto podkreślić, że na ten cel zaciągnięto kredyt z WFOŚiGW). Najważniejsze jest jednak to, że nie wiadomo, jakie będą skutki prawno-ekonomiczne oświadczenia, które złożył prezes KPGK, zapewniającego firmie SuperDrob dostarczanie wody z gminnego wodociągu oraz na jakich zasadach inwestor będzie korzystał z ujęcia gminnego. Co w sytuacji awarii – czy KPGK w Koluszkach będzie ponosiło konsekwencje w przypadku niedostarczenia wody w zadeklarowanej ilości? Czy w związku z powyższym mieszkańcy będą ponosić konsekwencje, np. w postaci podniesienia cen, pogorszenia jakości lub braku wody w sytuacjach awaryjnych, a nawet płacenia kar za niewywiązanie się gminy ze złożonych oświadczeń? Czy mieszkańcy nie mają prawa czuć się oszukani z tego powodu, że zapewniano ich, iż inwestor nie będzie korzystał z gminnego wodociągu, a przy końcu procedury uzgodnień środowiskowych to się diametralnie zmieniło?

Na te wszystkie pytania nie znamy odpowiedzi. Symptomatyczne jest także to, że o samym zamiarze dostarczania przez gminę wody dla ubojni SuperDrob mieszkańcy nie dowiedzieli się z urzędowego tygodnika, który tak wiele łamów poświęcił promocji tej inwestycji… Wierzę jednak, że nasi Czytelnicy sami potrafią z tego wyciągnąć wnioski…

Ilona Węgrzyn

Udostępnij