Podczas sobotnich obchodów Dni Koluszek, w Parku Miejskim wystąpił m.in. Juliusz Nyk. Mieszkaniec Gałkówka uraczył koluszkowian trzydziestominutowym występem, a także znalazł chwilę na rozmowę z portalem NaszeKoluszki.pl
Rozmawiają Marta Święcicka i Daniel Wolski.
A Ty jesteś już fanem portalu NaszeKoluszki.pl na Facebooku? Miniony weekend był dla Ciebie bardzo pracowity. Zaśpiewałeś w Gałkówku oraz w Koluszkach. Powiedz, w jakim nastroju występujesz na rodzimej scenie?
W jak najbardziej pozytywnym. Cieszę się z tego, że mogę sobie popracować w ten sposób. Każdy występ buduje człowieka.
Zdobyłeś główną nagrodę w programie „Śpiewaj i walcz” oraz opolską „Karolinkę”. Jak bardzo zmieniło się Twoje życie po odniesieniu tych sukcesów?
W zasadzie wcale (uśmiech).
Nie da się jednak ukryć, że zmieniłeś nieco ubiór.
Zdjąłem chustę, bo była ona tylko po to, żeby przewiązać włosy, które rosły i były nieułożone. Czymś musiałem je ujarzmić.
Zmieniła się także nazwa zespołu. „Drive Away” przerodził się w „Juliusz Nyk & Band”.
Zgadza się. Jest to związane z reklamą mojego imienia i nazwiska, do którego został dołączony człon „Band”. Poza tym „Drive Away” już dawno przestało istnieć. Nie ma już tutaj nikogo z tego zespołu.
Co miało wpływ na ten rozpad?
Kiedyś graliśmy dla zabawy, dla własnej idei. Chłopaki jednak wyczuli temat, że chcę coś więcej osiągnąć. Niestety każdy z nich prowadzi firmę, więc nie dali rady czasowo. Niemniej jednak, gdy czasem się spotykamy, to nadal wspólnie gramy.
Wracając do programu „Śpiewaj i walcz”, eliminacje do tego show miały jakiś wpływ na Twój charakter?
Nie, nie sądzę. Jeśli ktoś ma swój charakter, to jakakolwiek telewizja, żaden zewnętrzny czynnik nie jest w stanie go zmienić. Zawsze byłem i nadal będę sobą.
Jakie masz wspomnienia z castingów?
Zawsze panowała bardziej przyjazna atmosfera. Z drugiej jednak strony, każdy był zestresowany i myślał o sobie. Nie zabrakło troszkę egoizmu, ale także współczucia. Rywalizacja zaczęła się dopiero w momencie występów w Opolu.
Udział w takich programach pomaga potem w dalszej karierze?
Myślę, że tak. Poznałem wielu ludzi z branży, więc teraz łatwiej przychodzi mi nawiązać kontakt z szerszą publicznością i gronem ludzi, którzy to prowadzą. Podobnie jest w rządzie, gdzie istnieje pewna grupa ludzi, która go opanowuje. Jeśli chodzi o opolską „Karolinkę”, to całe zamieszanie związane z tym wydarzeniem, nie wniosło nic wielkiego do mojego życia. Posiadam ją podobnie, jak Czesław Niemen, Krystyna Prońko i wielu innych wykonawców i artystów, którzy do tej pory istnieją na scenie.
Co doradziłbyś młodym ludziom, którzy chcą zaistnieć na scenie?
Muszą na pewno robić swoje, walczyć i śpiewać. Trzeba pchać się wszędzie, jak wyrzucają drzwiami, pchać się oknem, jak nie oknem, to dachem.
Polecasz udział w różnych programach telewizyjnych?
Oczywiście, że polecam. Jeśli śpiewasz zamknięty w domu, w szafie, to nikt Cię nie usłyszy.
Wiemy, że pracowałeś nad płytą, jak to aktualnie wygląda?
Mówiąc kolokwialnie, zostałem wykukany przez branżystów - producenta i wykonawcę głównego płyty. Miałem ogromne nadzieje. Zostałem jednak na tak zwanym lodzie. Teraz muszę zaczynać wszystko od nowa, więc nie wiem, jak to będzie wyglądało w przyszłości. Zapewne wielu ludzi na moim miejscu odpuściłoby sobie na jakiś czas. Ja jednak walczę dalej. Szczerze mówiąc, jeśli sam nie zarobię na płytę, to zapewne ona nigdy nie wyjdzie.
Jakie jest Twoje największe marzenie na ten moment?
Chciałbym dalej grać, żyć z tego. Ale nie ukrywam, że jest bardzo ciężko.
Dziękujemy Ci bardzo za rozmowę i życzymy powodzenia oraz realizacji wszystkich marzeń.
Również dziękuję.
Dni Koluszek 2012: Julek Nyk [FILM]
Dni Koluszek 2012: Julek Nyk [ZDJĘCIA]
Zobacz specjalną stronę Dni Koluszek - relacje, zdjęcia, wideo i wiele więcej!
|