Do Białegostoku z przesiadką w Koluszkach. Byli piłkarze „Kaksy” grają w Ekstraklasie

Sebastian Madera, Piotr Grzelczak

Sebastian Madera, Piotr GrzelczakSebastian Madera (z lewej) i Piotr Grzelczak, byli piłkarze KKS-u Koluszki

Koneksje Widzewa Łódź i KKS-u Koluszki istnieją obecnie tylko, albo i aż, na płaszczyźnie kibicowskiej. Widać to było najlepiej podczas niedawnych, bezpośrednich meczów tych drużyn. Nie tak dawno współpraca najbliższych koluszkowskim sercom klubów była sformalizowana umową, na mocy której czterokrotny mistrz Polski wysyłał swoich młodych zawodników do Koluszek, dając im tym samym szanse na regularną grę. Dwóch z nich – Piotr Grzelczak i Sebastian Madera – wyróżniają się obecnie w bardzo mocnej, ekstraklasowej Jagiellonii Białystok, do której obaj trafili bezpośrednio z Lechii Gdańsk.

Piotr Grzelczak to wychowanek łódzkiego Widzewa, który barwy czerwono-biało-czerwonych reprezentował aż do 2012 roku. Był w tym czasie dwukrotnie wypożyczany – raz do KKS-u, a potem jeszcze do Pelikana Łowicz. – Moim marzeniem była wtedy gra dla Widzewa i dzięki występom w Koluszkach, mogłem je spełnić – powiedział nam sam zainteresowany. Przejścia Widzewiaków do „KaKS-y” służyły bowiem ogrywaniu młodych zawodników. Na mocy wyżej wspomnianej umowy do Koluszek wraz z Grzelczakiem trafili także Zbigniew Witkowski i Marcin Stefanik, ale żaden z nich nie zrobił większej kariery. Jak Grzelczak wspomina pobyt w Koluszkach? – Na pewno bardzo miło wspominam ten pobyt. W tamtym czasie miałem małe szanse na regularną grę w pierwszym zespole Widzewa, a dzięki koluszkowskiemu klubowi mogłem grać z seniorami, co dla młodego zawodnika jest naprawdę ważne – przyznał. Sportowo Grzelczakowi poszło u nas bardzo dobrze. W 4 meczach, które zdążył zagrać, trzykrotnie pokonał bramkarza rywali. Napastnik wspomniał nam też, że został bardzo dobrze przyjęty przez drużynę, która pozwoliła mu ograć się w seniorskiej piłce i zdobyć potrzebne doświadczenie. O przenosinach Grzelczaka do KKS-u zdecydował natomiast trener Michał Probierz, z którym zarówno napastnik, jak i Sebastian Madera spotkali się teraz ponownie w Jagiellonii (3. miejsce w Ekstraklasie w ubiegłym sezonie, walka o Ligę Europy w obecnym). Przed Białymstokiem pociąg Grzelczaka miał jeszcze przystanki w Gdańsku (4 sezony w Lechii) i Warszawie (runda w Polonii). Nie można też zapominać, że ten sam zawodnik, który strzelał gole na stadionie przy ulicy Żwirki, dwa lata temu, w barwach Lechii Gdańsk, strzelił przepiękną bramkę wielkiej FC Barcelonie.

– Na pewno bardzo miło wspominam ten pobyt. W tamtym czasie miałem małe szanse na regularną grę w pierwszym zespole Widzewa, a dzięki koluszkowskiemu klubowi mogłem grać z seniorami, co dla młodego zawodnika jest naprawdę ważne – mówi Piotr Grzelczak.

Sebastian Madera w Widzewie spędził trochę mniej czasu, ale i tak prawie 6 sezonów może robić wrażenie. W jego przypadku zdecydowana zwyżka formy przyszła jednak na występy w innych klubach i to z nimi, a szczególnie z Jagiellonią, jest kojarzony. Madera karierę zaczynał w Wąsoszu, by po dwóch latach spędzonych w Miedzi Legnica przyjść do Widzewa Łódź. Podczas trzeciego sezonu gry w łódzkim klubie dane mu było w końcu poznać miasto Koluszki. I chociaż działo się to już 9 lat temu, stoper o KKS-ie nie zapomniał: – Było to dawno temu, ale wszystko pamiętam bardzo dobrze – treningi, mecze, szatnie, boisko. Na pewno było to dobre doświadczenie życiowe i dużo się tam nauczyłem – stwierdził. W naszym klubie Madera zagrał 4 mecze, czyli tyle samo, ile Grzelczak.

Niesamowita jest liczba analogii między tymi piłkarzami. Sebastian był akurat po przerwie spowodowanej kontuzją i dzięki grze w biało-niebiesko-czerwonych barwach, odzyskał rytm meczowy. Oczywiście obrońca Jagiellonii docenia też możliwość mierzenia się z dorosłymi, silnymi piłkarzami, które dają młodym zawodnikom bardzo dużo. Madera, tak jak i Grzelczak, przychodząc do naszego małego klubu z wielkiego Widzewa, dał się poznać jako skromny chłopak. Skromny, a na dodatek ambitny. – Byłem młodym zawodnikiem po ciężkiej kontuzji i nie myślałem o „gwiazdorzeniu”, tylko powrocie do zdrowia i przejściu na wyższy poziom. Miałem cały czas w głowie, że chcę być piłkarzem na najwyższym polskim poziomie. Cały czas wierzyłem, że zagram w ekstraklasie – zaznaczył. Postawione przez siebie cele- spełnił z nawiązką. Madera nie tylko zadomowił się w Ekstraklasie, ale stał się też jednym z jej najlepiej ocenianych środkowych obrońców. Szczególnie dobrze wyglądał w zeszłym sezonie, w parze ze sprzedanym już do Legii Michałem Pazdanem. Ten ostatni trafił nawet do reprezentacji Polski. Temat powołania dla Madery pojawiał się na razie raczej ze strony dziennikarzy, ale nie od dziś wiadomo, że akurat to środowisko ma duży wpływ na decyzje selekcjonera. Być może, doczekamy się więc za jakiś czas występu w koszulce z orzełkiem na piersi, byłego zawodnika KKS-u Koluszki…

Piotr Grzelczak i Sebastian Madera swoją piłkarską podróż odbywają razem. Pobyty w Łodzi, Gdańsku i Białymstoku- to oczywiście najważniejsze jej etapy, ale nam, kibicom małego klubu z niższych lig, najwięcej radości sprawiła przesiadka tej dwójki na stacji w Koluszkach. Wysiadał też na niej m.in. Artur Melon – również były gracz Widzewa – ale akurat ten bramkarz gwiazdą Ekstraklasy nie został.

KAMIL FRELIGA

Udostępnij