Strach przed mediami [FELIETON]

Za przedstawienie rzeczywistości w sposób niezgody z obowiązującą polityczną poprawnością, zostałem zrugany przez „władzę ludu” na listopadowej sesji Rady Miejskiej.

radni

Pluralizm deklarowany w wielu demokratycznych krajach, bywa często pojęciem fikcyjnym. W przypadku mediów jest to zjawisko szczególnie niepokojące. Niedostatecznie bowiem odwzorowana różnorodna rzeczywistość i poglądy osób oraz grup, mogą tworzyć przestrzeń z dawnych lat, gdy wszystkie dziedziny życia podlegały jedynie ,,władzy ludu”. Przechodząc na nasz lokalny grunt, dostrzegam tęsknotę do istnienia jednej i podporządkowanej racji. Na przykład dobrze byłoby, gdyby funkcjonowało tylko jedno medium – ,,Tydzień w Koluszkach” wydawany przez Urząd Miejski…

Nasza gazeta i portal internetowy – ze względu na mniejsze możliwości, przede wszystkim finansowe – nie mogą stanowić konkurencji dla TwK, a dają jedynie szansę poznania dwóch, zwykle zróżnicowanych poglądów na otaczającą rzeczywistość. I właśnie za przedstawienie rzeczywistości w sposób niezgody z obowiązującą polityczną poprawnością, zostałem zrugany przez „władzę ludu” na listopadowej sesji Rady Miejskiej.

W naszym skromnym miesięczniku wydrukowaliśmy kilka publikacji, które – prawdę mówiąc – po prostu nie były pisane przez różowe okulary. Jest bowiem wiele kontrowersyjnych spraw, o których opinia publiczna nie została poinformowana. Najwięcej emocji wśród „władzy ludu” wzbudziła krótka informacja z Mszy Świętej, podczas której pożegnano ks. Mariana Cymerysa. Konkretnie chodzi o słowa byłego proboszcza parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej, które padły w trakcie tej uroczystości: „nie ma z nami tych, którzy najwyraźniej mnie nienawidzą. Brakuje władz miasta i powiatu”. W portalu i gazecie pojawiła się tylko jedna, krótka informacja na ten temat. Niemniej, w trakcie sesji Rady Miejskiej, burmistrz Waldemar Chałat zapytał mnie czy posiadam „dowody w kwestii odwołania ks. Cymerysa”, a wcześniej stwierdził, iż nasz portal prowadzi w tej sprawie systematyczną kampanię oczerniającą jego osobę. To tak jakby Ewa Kopacz obraziła się na Rzeczpospolitą za to, że ta publikuje negatywne komentarze górników na jej temat.

Wielokrotnie próbowałem zbić sztucznie nadmuchany balon niechęci „władzy ludu” do naszego medium. Liczyłem, że uda się wyjaśnić sporne kwestie. Zamiast wykazania woli współpracy, burmistrz Waldemar Chałat postanowił dokonać prowokacji, którą protekcjonalnie zakończył słowami „ciąg dalszy nastąpi”.

Pytanie burmistrza o „dowody” traktuję jako wyzwanie, aby wrócić do sprawy nagłego odejścia ks. Mariana Cymerysa. Co prawda Kuria Metropolitalna Łódzka oficjalnie twierdzi, że koluszkowski magistrat nie ma z tym nic wspólnego, to jednak słowa byłego proboszcza dają podstawy do tego, by zastanowić się, czy polityka nie wkracza w sprawy kościoła. Pytanie, kto ze służb lub rodziny „władzy ludu” jest związany z odwołaniem ks. Mariana Cymerysa, póki co pozostaje otwarte.

dw

Udostępnij