Różyca i długo, długo nic. Nasz raport z ligowych boisk

fot. Ola Zrobek
W ramach rozgrywek Pucharu Polski, KKS Koluszki zmierzył się z Widzewem Łódź. Uległ 0:6. fot. Ola Zrobek

Zawodnicy występujący w niższych ligach od listopada odpoczywają po pierwszych rundach swoich rozgrywek. Na długie chwile relaksu na pewno zasługują piłkarze obu drużyn LKS-u Różyca. Klub ten może się późną wiosną cieszyć z podwójnego awansu. Widmo spadku zagląda natomiast w oczy obu gałkowskim ekipom oraz naszej eksportowej marce – KKS-owi.

Właśnie od tego ostatniego zespołu wypada zacząć, jako że gra on w najwyższej klasie rozgrywkowej z wszystkich. Niestety, nie radzi sobie najlepiej, oczywiście, jeśli spojrzymy na tabelę i wyniki. Same poczynania boiskowe wyglądają bowiem lepiej niż pozycja w „Okręgówce”. Na piętnaście rozegranych meczów KKS zwyciężył w co trzecim, dorzucając do tego tylko jeden remis. Daleko nam oczywiście do najsłabszych. Wystarczy spojrzeć na beznadziejną dyspozycję Ostrowii Ostrowy i LZS-u Justynów, które wygrywały tylko dwukrotnie. Niestety, z tej ligi spadają więcej, niż dwie drużyny. Do końca pozostało jednak tyle spotkań, że spokojnie KKS może znaleźć się w górnej połówce tabeli. Strata do siódmego obecnie Startu to zaledwie 6 punktów, a przecież w bezpośrednim, derbowym starciu te dwie drużyny zaprezentowały prawie identyczny poziom. Prawie, bo o zwycięstwie brzezinian zdecydował gol z wolnego Marcina Olejniczaka już z doliczonego czasu gry. Mecz ten był częścią fatalnej serii koluszkowian z początku sezon, która stanęła na 5 porażkach z rzędu. Warto też odnotować najlepszy możliwy sposób na przerwanie tej zawstydzającej passy. KKS-owi w szóstej kolejce udało się bowiem wysoko, bo aż 3:0, ograć bardzo mocne Termy Uniejów. Potencjał w drużynie więc niewątpliwie jest i nie można jej skreślać przed rozpoczęciem rundy. Oprócz wygrania z Uniejowem runda jesienna przyniosła też KaKSie dwa spotkania z Widzewem Łódź, które były świętami sportu w całej gminie. Jedno, to sparingowe, udało się nawet wygrać 2:0. Gorzej było w meczu Pucharu Polski, gdzie czerwono-biało-czerwoni urządzili sobie w Koluszkach festiwal strzelecki i wygrali 6:0. Tak czy inaczej – było co oglądać.

Trzeci w tabeli Klasy B jest natomiast drugi KKS. Niestety drużyna traci aż dziewięć punktów do liderującej Jutrzenki Bychlew. Są to rozgrywki dla nas bardzo ciekawe, gdyż w „naszej”, drugiej grupie łódzkiej, oprócz KKS-u II występują też LKS II Gałkówek i LKS II Różyca. Najwyżej są różyczanie, którzy zgromadzili o pięć oczek więcej od koluszkowian. Strata do Jutrzenki jest więc spokojnie do odrobienia. Szkoda tylko, że nie udało się wygrać w Bychlewie 25 października, mimo zdobycia trzech goli. Do tej miejscowości nie dojechali natomiast KKS-iacy, co oznaczać musiało walkower (u siebie udało się naszym wygrać 1:0). Niestety czerwoną latarnią ligi jest LKS II Gałkówek. Zespół ten wygrał zaledwie jeden mecz i dołożył jeden remis, więc ma na koncie tylko cztery punkty. Jedyne zwycięstwo gałkowianie odnieśli jednak nad KKS-em, co musi mieć swoją wymowę. Rewanż.. się nie odbył.

Na koniec Klasa A, gdzie sytuacja wygląda podobnie. Nie ma oczywiście przedstawiciela Koluszek, ale LKS Różyca i LKS Gałkówek prezentują bardzo podobną formę, co ligę niżej. Ci drudzy tutaj także są na ostatnim miejscu, też raz zremisowali, ale zdołali wygrać dwa razy. Daje to łącznie siedem punktów, ale w zasięgu zdaje się być nawet 9 w tabeli Pogoń Rogów. Dla LKS-u wydarzeniem rundy było na pewno pokonanie 2:0 TMRF-u Widzewa Łódź, czyli kibicowskiej drużynie, która liczyła zapewne na wyższe, niż siódme, miejsce w tabeli. Niestety bezpośrednio po niespodziewanym ograniu widzewiaków przyszedł czas na trzy wysokie porażki na koniec rundy. LKS stracił w nich aż 14 bramek, zdobywając przy tym jedną. Analogicznie wyglądał koniec rundy w wykonaniu LKS-u Różyca. Po świetnym meczu z Burzą Pawlikowice zakończonym wynikiem 5:0 przydarzała się „Róży” seria trzech meczów bez zwycięstwa. Stanęło na jednym remisie. Między innymi dlatego strata do lidera z Andrzejowa zwiększyła się do 9 punktów i odrobienie jej będzie bardzo trudne. Dużo przyjemności sprawiało jednak sprawdzanie wyników LKS-u w środkowej części rundy. Wtedy to Różyca wygrała pięć spotkań z rzędu, strzelając przy tym dużo i tracąc mało goli. Do tego podobną serię zanotowała druga drużyna. Kończąc już o wątek Klasy A warto wspomnieć o derbach. Różyca potwierdziła w nich przewagę nad Gałkówkiem i wygrała 7:0. Duży udział w sukcesach „Róży” miał na pewno Piotr Grobelny, który występował w obu rewelacyjnie się spisujących drużynach. Zawodnik, którego obecnie oglądać możemy w barwach Sonaty w Halowej Lidze Piłki Nożnej zapowiada walkę o promocję na obu frontach: „Miałem okazję grać w pierwszej i drugiej drużynie Różycy i na pewno cieszy to że oba nasze zespoły plasują się w czubach swoich lig ale jest pewien niedosyt. Głupio tracone punkty przełożyły się na miejsce w tabeli. Patrząc ogólnie pomimo kontuzji bardzo dobrze radziliśmy sobie na dwóch frontach, biorąc pod uwagę to, jak małą mieścinę reprezentujemy. Cele na rundę wiosenna są takie same: wywalczenie awansu przez oba zespoły. Sprawa nie będzie prosta ale damy z siebie wszystko żeby tak było – mówi bramkostrzelny zawodnik.

KAMIL FRELIGA

Udostępnij