Gałkówek: Czy przejazd kolejowy zostanie przebudowany?

protest-galkowek

Mieszkańcy Gałkowa Małego, Gałkowa Dużego i okolic apelują o przebudowę przejazdu kolejowego zlokalizowanego na granicy obu miejscowości. W tej sprawie zebrali ponad 1.500 podpisów pod petycją do Polskich Linii Kolejowych, burmistrza Koluszek i starosty powiatu łódzkiego wschodniego. Ich zdaniem na otwarcie rogatek czeka się nawet 37 minut.

Przejazd kolejowy między Gałkowem Małym a Gałkowem Dużym był modernizowany w latach 2007-2008. W tym czasie mieszkańcy apelowali o budowę w tym miejscu tunelu lub wiaduktu, ale ich prośby nie zostały spełnione. Problem nie został rozwiązany, mimo że od remontu minęło już osiem lat. Dlatego mieszkańcy postanowili zebrać podpisy i nagłośnić sprawę. O swoich bolączkach opowiedzieli w programie na żywo w TVP Łódź.

– Kilka razy rogatki przejazdu zostały opuszczone na dach mojego samochodu – opowiadała jedna z mieszkanek. – Często w tym miejscu dochodzi także do kolizji. Jeden samochód uderza w drugi, bo wszyscy chcieliby szybko przejechać na drugą stronę. Uważam, że pracownik odpowiedzialny za rogatki jest zbytnio zasłonięty i nie widzi samochodów, które wjeżdżają z bocznych dróg.

Mieszkańcy korzystają z przejazdu kilka razy dziennie, by dostać się do szkoły, przedszkola, przychodni czy kościoła.

– Wioząc dzieci do szkoły, mamy do pokonania 2-3 km, a podróż zajmuje nam 30-40 minut – żaliła się inna mieszkanka.

Kilka lat temu przed przejazdem została zatrzymana karetka z ciężarną mieszkanką Borowej. Przymusowy postój był tak długi, że lekarze musieli odbierać poród na poboczu drogi.

Mieszkańcy podkreślają, że cieszą się z rozwoju kolei, ale zależy im, by znaleźć rozwiązanie satysfakcjonujące wszystkich użytkowników tego miejsca.

Przedstawiciele PKP PLK – spółki odpowiadającej za zarządzanie siecią linii kolejowych – twierdzą, że sytuacja na przejeździe między Gałkowem Dużym a Gałkowem Małym jest stale monitorowana przez służby techniczne.

– Urządzenia, które zostały tam zainstalowane, działają prawidłowo i zapewniają bezpieczeństwo wszystkim użytkownikom – mówi Karol Jakubowski z biura prasowego PKP PLK. – Rogatki opuszczane są najpóźniej i podnoszone najwcześniej, jak to jest możliwe, tak by zapewnić prawidłowy i bezpieczny przejazd samochodów w tym miejscu. Są jednak sytuacje, kiedy przy zwiększonym ruchu pociągów rogatki mogą być zamknięte dłużej, bo występuje na przykład usterka w jednym z pociągów i to powoduje zmiany w ich kursowaniu.

Obecnie spółka kolejowa analizuje protesty. Mieszkańcy liczą, że władze gminy i powiatu będą ich reprezentować w tej sprawie.

dw

Udostępnij