Bieganie po peronach za biletem

pkp-przystanek
fot. Ewa Wylazłowska

#OPINIA Chcąc kupić bilet na stacji w Koluszkach, trzeba nie tylko sporo wcześniej wyjść z domu, ale także mieć dobrą kondycję fizyczną. Mimo że pociągi do Łodzi i Warszawy odjeżdżają z peronu pierwszego, pasażerowie są zmuszeni udać się przejściem podziemnym na peron drugi, gdzie znajduje się kasa biletowa. Nie byłoby to jednak tak uciążliwe, gdyby nie fakt, że poczekalnia wraz z kasami jest… w drugim końcu peronu, a nie w pobliżu schodów. Po zakupie biletu trzeba więc znów pokonać całą długość peronu drugiego i przejściem podziemnym udać się na peron pierwszy. W ten sposób pokonuje się odległość ok. 300-400 metrów.

Dobrze, jeśli pociąg się nie opóźni lub nie zostanie odwołany, bo wtedy należy znów powrócić do kasy na peronie drugim, wymienić bilet i ruszyć w drogę powrotną na właściwy peron. Młodzi, zdrowi ludzie nie mają z takim marszem większych problemów, denerwują się jednak, że zabiera im to czas i często biegają spóźnieni po peronach. Gorzej jest z wiekowymi i chorymi pasażerami czy matki z dziećmi.

Podróżni, którzy mają już bilet, ale nie chcą marznąć na peronie, czekając na pociąg, również muszą pokonać taką samą długą trasę, aby schronić się w poczekalni, która znajduje się w tym samym budynku co kasy. Dlatego wielu pasażerów nie korzysta z tej możliwości i w oczekiwaniu na pociąg stoi na schodach w przejściu podziemnym, utrudniając przejście innym podróżnym. W poczekalni usytuowanej z dala od przejścia podziemnego brak jest także bufetu czy nawet małego kiosku z gazetami i napojami, których nie można nabyć nawet z automatu.

Kasa biletowa na dworcu jednego z najważniejszych węzłów kolejowych, od grudnia jest czynna tylko do godz. 17.30

Przebudowy dworca w Koluszkach dokonano w ramach modernizacji trasy Warszawa-Łódź. W sposób nienaganny wyremontowano torowiska i perony, które częściowo zadaszono, ale usytuowanie małej poczekalni jest fatalne. Złe wrażenie robi też duży fragment starego dworca. Jest pusty, niewykorzystany i przypomina dawne czasy. Do tego dochodzi sprawa toalety. W tyle obecnego budynku dworcowego jest WC, ale jak trzeba być zdeterminowanym, by dotrzeć tu z peronu pierwszego lub trzeciego?

W jakim celu by się nie udać, wszędzie daleko i niewygodnie… Podróżni nie martwią się więc nawet, że kasa biletowa na dworcu jednego z najważniejszych węzłów kolejowych, gdzie powstawał film ,,Bal na dworcu w Koluszkach”, od grudnia jest czynna tylko do godz. 17.30.

– Przynajmniej po tej godzinie nie trzeba biegać po peronach, bo można kupić bilet u konduktora bez dodatkowej opłaty – komentują osoby korzystające z usług kolei.

ZC/IW

Udostępnij