Czerwone światło dla lokali „poodlewniczych”

fot. Google Street View
fot. Google Street View

W trakcie listopadowej sesji Rady Miejskiej, radni odrzucili projekt uchwały, który dałby zielone światło w sprawie wykupu lokali „poodlewniczych” z 90% bonifikatą. Za głosowało dziewięć osób, dziesięć było przeciw, a dwie wstrzymały się od głosu. Projekt złożył radny Dariusz Janeczek. Negatywną opinię w tej sprawie wydał burmistrz Waldemar Chałat.

O sprawie lokali „poodlewniczych” pisaliśmy już wcześniej. Chodzi o budynki wielorodzinne przy ul. Głowackiego 18 i 20 oraz ul. Ludowej 1/3 w Koluszkach, które gmina – decyzją sądu – bezpłatnie przejęła kilka lat temu od Zakład Odlewni Żeliwa w Koluszkach. Były one budowane w dużej mierze w czynie społecznym i przy wpłacie kaucji. Po tym jak gmina przejęła te lokale, mieszkańcy mogli wykupić je z 90% bonifikatą. W 2013 roku Rada Miejska podjęła jednak decyzję, aby obniżyć wysokość bonifikaty do 40% (60% w przypadku wykupu wszystkich mieszkań).

Część mieszkańców zdołała skorzystać z 90% upustu, lecz pozostali lokatorzy nie byli w stanie tego zrobić z różnych powodów – najczęściej finansowych. – Od kilku lat koluszkowianie piszą prośby do burmistrza i Rady Miejskiej o powrót do bonifikaty w wysokości 90%. Czekali na naszą odpowiedź, która nie nadchodziła, bo nie było głosowania w tej sprawie. Burmistrz nie raczył przedłożyć projektu uchwały pod obrady Rady Miejskiej – tłumaczy radny Dariusz Janeczek.

Stanowczo przeciw zmianie wysokości bonifikaty był Włodzimierz Wójciak, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej i szef koluszkowskiego PSL-u. – Głosujcie przeciw – apelował do radnych. – Tych bloków nie budowała żadna odlewnia, tak jak i bloków nie budowała spółdzielnia. Zostały one wybudowane z zasobów skarbu państwa. Wszyscy to budowali. Te osoby miały przywilej otrzymania mieszkania dzięki temu, że pracowali w odlewni. Kolejka za mieszkaniami była wielka. Nie jeden chciał je dostać. Prawda jest jednak taka, przy takiej bonifikacie te mieszkania oddajemy za darmo. Uważam, że jest to pozbywanie się zasobów gminny – twierdził Wójciak.

Słowami wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej była oburzona radna Maria Markowska-Kurc. – Jako jeden z członków spółdzielni oświadczam publicznie, że nikt mi nie dał mieszkania za darmo. Kupiłam je wpłacając wkład do spółdzielni i spłacając kredyt, który spółdzielnia zaciągnęła na budowę mojego bloku. Czuję się głęboko poruszona – powiedziała. Radna zauważyła też, że mieszkania poodlewnicze gmina otrzymała za darmo.

Opinia burmistrza na temat tego projektu uchwały była negatywna. Zdaniem Waldemara Chałata, kluczową sprawą przy tego typu bonifikatach jest zwrot kaucji. – Byłyby to kwoty często zbliżone do tych, jakie mieszkańcy zapłaciliby za te mieszkania – stwierdził. W odpowiedzi, radny Jan Widuliński przyznał, że sąd bardzo często uznaje, iż – zgodnie z zasadami współżycia społecznego – wygasa prawo do wypłaty kaucji w przypadku zakupu lokalu „po promocyjnej cenie”.

Za zmianą bonifikaty był Antoni Tomczyk. Radny zaapelował jednak o to, aby ustanowić jej wysokość na poziomie 80%. Jego zdaniem, wówczas byłoby to w porządku do osób, które wykupiły lokale z bonifikatą w wysokości 40% albo 60%. – Dlatego zagłosowałem przeciw bonifikacie na poziomie 90 % – mówi. Radni nie poprali jednak jego wniosku dotyczącego zmiany wysokości bonifikaty na 80%.

Ostatecznie projekt złożony przez radnego Janeczka nie zyskał poparcia większej liczby radnych. – Wynik glosowania pokazał, że trudno było przekonać dwanaście osób do przywrócenia prawa wykupu mieszkań poodlewniczych z bonifikatą w wysokości 90%. Cieszę się, że dziewięciu radnych widziało taką możliwość. Mieszkańcy w końcu mogli też uzyskać odpowiedź na swoją prośbę. Chcieli tylko, aby przywrócono prawo, które obowiązywało wcześniej – zauważył Janeczek.

dw

[poll id=”4″]

Udostępnij