Życie pełne pasji – przypominamy postać śp. Stefana Hadrysia

hardysSą powody, dla których pragniemy przypomnieć postać nieżyjącego już nauczyciela fizyki, Stefana Hadrysia, który w Liceum Ogólnokształcącym w Koluszkach pracował ponad trzydzieści lat. Rozpoczął nauczanie w 1951r., a w 1990 przeszedł na emeryturę.

Wielu uczniów i wychowanków zapamiętało, że był to niezwykle pracowity nauczyciel, który prawa fizyki często uzasadniał, przeprowadzając specjalistyczne doświadczenia. Serdeczny w stosunku do uczniów, dbał o poziom nauczania,ale bardzo mało mówił o sobie. Stąd niewielu wiedziało, że ten skromny pan od fizyki, był jednocześnie artystą – malarzem. Dzięki uprzejmości żony, pani Stanisławy Hadrysiowej, w mieszkaniu której się znaleźliśmy, obejrzeliśmy kolekcję dzieł malarskich i rzeźbiarskich, których twórcą był pan Stefan. – Niezłomna wola tworzenia wynikała z wrodzonych uzdolnień męża – powiedziała i następnie dodała, że do tego rodzaju pracy gorąco namawiała jej męża, dawna nauczycielka rysunków, pModesta Jeruzalska. Po obejrzeniu pierwszego obrazu pt. ,,Burza”, stwierdziła, że ten talent trzeba rozwijać. Od tej pory każdy wolny czas (ferie, wakacje) nie był dla pana Hadrysia czasem ,,straconym”.Chociaż zadanie nie należało do łatwych (bo taka jest praca twórcza), to i warunki mieszkaniowe nie pozwalały, by pełniej, wygodniej się zrealizował. W zależności od natchnienia na stole przypinał płótna, nanosił farby i chciał,by schły możliwie szybko, bo stół mógł być chłopcom potrzebny (miał dwóch synów – Andrzeja i Zygmunta). Dużo pracował, o czym świadczy ilość obrazów i rzeźb. Wszystko co czynił – to nie dla splendoru i profitów,ale tak postrzegał sens swojego życia.

Aktualnie w pokoju pracy naliczyliśmy 36 obrazów różnej wielkości .Są tu rozmaite motywy krajobrazów,przy czym podziw wzbudzała nie tylko natura, ale nastrój,jaki jej towarzyszył, bo język wizualny zwykle zdradza stan ducha autora. Dodajmy, że paleta barw bogata, ale w ujęciu krajobrazów dominowały rozmaite odcienie brązu i zieleni. Ta przyjemna dla oczu harmonia zanika, gdy spojrzy się na przeciwległą ścinę,na której widnieją obrazy z jaskrawymi kolorami różnych kwiatów, które także można podziwiać na tzw. miniaturkach, których w przedpokoju naliczylismy ponad trzydzieści.

Talent pana Stefana w szczególny sposób uwydatnił się w rzeźbionych figurkach ludzi, zwierząt i przedmiotów. Tych zliczyć nie mogliśmy, bo jest ich mnóstwo. Ocena kształtów, sposób wykorzystania lipowego drzewa, by wydobyć z tworzywa urok przedmiotu – to już zadanie dla profesjonalisty.

Nie chcielibyśmy przekroczyć pewnych granic w zakresie opinii na temat warsztatu pracy artysty, ale na pewno po tym co zobaczyliśmy, chcielibyśmy, by te dzieła sztuki trafiły do szerszego kręgu odbiorców. Jest sposobów wiele, ale dotąd żaden nie został wykorzystany. Proponujemy, by powstał album, który stałby się wiarygodnym dokumentem talentu i pasji nauczyciela LO – Stefana Hadrysia. Ludzie odchodzą,zaś sztuka jest trwała,jeśli o nią zadbamy.

ZOFIA CECHERZ

Udostępnij