2000 km z Koluszek do Bergen

darek, janeczek, radny
darek, janeczek, radny
SONY DSC

– Fiordy w okolicach Bergen zdobyte! Mój wyjazd do Norwegii odbył się w pierwszej połowie sierpnia. Choć podroż była planowana dla dwóch osób, to ostatecznie wybrałem się sam. Lekki dreszczyk emocji pojawił się tuż przed wyjazdem. Czy sam dam radę? Ale wszystko zaplanowane, bilety na prom kupione… Wsiadłem więc do samochodu, wsadziłem rower na bagażnik i przede mną było 2000 km – wspomina koluszkowski radny Dariusz Janeczek, który opowiedział nam o swojej wakacyjnej wyprawie.

Na miejscu potwierdziły się jego przypuszczenia co do cen w Norwegii – to drogi kraj. Najtańsze było oczywiście spanie w namiocie. Koszt takiego „luksusu” to 0 złotych.
– Nie było problemu, by rozbić namiot na polanie i ułożyć się do snu w bardzo urokliwym miejscu – potwierdza uczestnik wyprawy. – Wyżywienie zabrane z Polski okazało się wystarczające. Kuchenka gazowa była więc bardzo przydatna. O godz. 22.30 zjadłem najpóźniejszy obiad w moim życiu. Co ciekawe, o tej godzinie było jeszcze widno.
Jednak marzenia koluszkowianina o gwieździstych nocach okazały się płonne. Bergen to europejska stolica deszczu. 300 na 365 dni w roku jest pochmurnych i pada. Temperatura w nocy spadała do 8 st. C. – Ale zabrałem ciepły śpiwór – cieszy się Darek Janeczek.

Przeszkodą finansową, której nie udało się ominąć podróżnikowi, były płatne tunele i przeprawy promowe. Każda podróż promem jest płatna (ok. 40 zł za samochód z kierowcą). W przypadku tuneli tylko za nieliczne trzeba płacić. – Ale jak na złość musiałem przejechać przez nowo wybudowany w okolicach Voss. Za 8 km zapłaciłem 75 zł – wspomina Janeczek.
Pozostałą, a tym samym największą część kosztów jego wyprawy stanowiło paliwo (1.000 zł). Samochód okazał się bardzo pomocny. Dzięki niemu można było chronić się przed ulewnym deszczem czy wysuszyć ubrania.

Rowerowa wyprawa Darka Janeczka przerodziła się w wielką przygodę: nie tylko z jazdą na rowerze, ale także z chodzeniem po górach i przemieszczaniem się samochodem na dalekich odcinkach.
– Musiałem dopasować się do pogody, która nie rozpieszczała, tylko 3 na 10 dni były słoneczne, a chciałem zobaczyć jak najwięcej – wyjaśnia radny. – Najciekawsze miejsca, które zarysowały się mocno w mojej pamięci to: Trolltunga, gdzie pokonałem 23 km pieszo po górach, Priekelstolen, gdzie przeszedłem 8 km pieszo po górach w kiepską pogodę, fiord wzdłuż miejscowości Odda, gdzie pokonałem 100 km na rowerze, malowniczo położona miejscowość Flam, stare miasto w Bergen, które objechałem rowerem, liczne wodospady i mały lodowiec w okolicach Odda.

Darek Janeczek zauroczył się Norwegią. – Gorąco polecam wytrwałym podróżnikom, by umawiać się w 2–3 osoby, przygotować plan i dalej ku przygodzie! – zachęca.

Udostępnij